a wieczorem...



Wieczorem można było wybrać się na jeden z szeptanych spacerów po Lublinie. Szeptany Lublin to indywidulana forma opowiadania i oprowadzania po mieście. Wystarczy mieć odtwarzacz mp3 i godzinę wolnego.
Uczestnicy i uczestniczki zaczęli od "Lublina dla początkujących".

komunikaty społeczne













To część dzisiejszych warsztatów Piotra Chorosia i Piotra Skrzypczaka. Jakie społeczeństwo - rodzina, szkoła .... - wysyła komunikaty, które słyszą chłopcy i dziewczęta, kobiety i mężczyźni, a które mówią o tym, co to znaczy być mężczyzną, być kobietą. Jacy powinniśmy być, co robić, a czego nie robić...?
Tu też znalazły się przysłowia, powiedzonka, porady, które każdy i każda z nas słyszy od dziecka.
Wszystko to jako pierwsza refleksja nad pojęciem gender.

nigdy za wiele

czyli Piotr Choroś o treningu antydyskryminacyjnym.

Warsztaty antydyskryminacyjne robi się z kilku powodów. Najbardziej błahego – bo nigdy ich za wiele. Poza tym są to warsztaty, które wyczulają osoby uczestniczące na możliwe przypadki dyskryminacji w ich miejscu pracy, w ich życiu codziennym. Uczą, jak reagować i jak unikać tego typu sytuacji w swoim funkcjonowaniu w miejscu pracy, w rodzinie, w grupie znajomych. Uczą, w jaki sposób nie dyskryminować innych osób, pokazują które z naszych zachowań mogą być odbierane jako zachowania, które są motywowane stereotypami czy uprzedzeniami do danych osób, czy przedstawicieli danych grup społecznych . Ta świadomość nie jest wygodna i miła, ale wierzę, że pozwala żyć nam w lepszym społeczeństwie – bardziej przyjaznym, otwartym, bardziej empatycznym i rozumiejącym nas jako jednostki i jako osoby funkcjonujące w danych grupach.

Robienie tego typu kursów ma duży sens - problem z nierównością kobiet i mężczyzn jest wciąż aktualny. Może w przyszłości dojdziemy do sytuacji, kiedy nie będą już one potrzebne i to by było super.
A czy Lublin jest szczególnym miejscem do robienia tego typu kursów. Według mnie nie jest wyróżniającym się miejscem na tle Polski. Jest tak samo dobrym miejscem jak każde inne. Ma niewątpliwie wiele plusów: jest np. całkiem sporym miastem, ciekawym turystycznie, do którego można przyjechać i mieć wartość dodaną z takiego kursu, że się zobaczy miasto. Jeśli organizujemy tego typu rzeczy, fajnie jest to robić w atrakcyjnym dla osób uczestniczących miejscu.

W Lublinie jest mniej tego typu działań niż w Warszawie, Wrocławiu czy Gdańsku dotyczących tej tematyki. Dlatego jest to ważne wydarzenie dla samego Lublina, organizacji tu pracujących. W Lublinie ten temat ciągle się nie przewija. Nie funkcjonuje w mediach, organizacjach pozarządowych, nie ma żadnej mocnej organizacji feministycznej czy tak sprofilowanej.
Ten kurs może być elementem, który pokarze osobom zainteresowanym, że można, że trzeba, że jest to coś co przyciąga uwagę, coś co trzeba robić.

a wieczorem...


Wieczorem odbyło się ostatnie tego dnia spotkanie. Rozmawialiśmy o przestrzeni, wykorzystywaniu jej jako narzędzia do pracy, do szybkiej reakcji, informowania, czasem także angażowania przechodniów.

Anna Dąbrowska z Homo Faber opowiedziała o różnych działaniach stowarzyszenia w przestrzeni na przykładzie akcji publicznych i happeningów przygotowywanych na 8 marca, związanych z Tybetem (tuż przed i w dniu otwarcia olimpiady w Pekinie) oraz akcji na rzecz wolnej Białorusi.

Za każdym razem jednak mierzymy się z przestrzenią bardzo konkretnego miejsca. I działania mogą właśnie jej dotyczyć - dziejąc się w przestrzeni mówią o niej.

Ania mówiła o historycznej przestrzeni miasta, czyli o miejscach, które utraciły swoje pierwotne znaczenie, a poprzez które można opowiadać pewną historię - choćby nieistniejącej dzielnicy żydowskiej.

Dlaczego, kiedy i jak "wychodzić na ulice"? Jak tą przetrzeń wybrać? Jak przygotować takie działanie? - o tym więcej na spotkaniach grup, które ruszają w sobotę.